- Wakacje!! - krzyczy Spike, również rozradowany.
- Czemu ty się tak cieszysz? Twoje całe życie to wakacje - walę go w tę jego puściutką łepetynkę.
- Nieprawda!
- Prawda.
- Nieprawda!
- Prawda.
- Nie-
- Zamknij się.
Spike milknie.
- Dziękuję. Hm. Wiecie, zdałam do drugiej klasy ze średnią 3.28... Jestem z siebie całkiem zadowolona - uśmiecham się. - Zdałam z fizyki (na styk! X_X), nie musząc pisać żadnych poprawek. Ach, sprawdzianie z grawitacji, kocham cię... Tfu! Co ja plotę?
- Same głupoty.
- Zamknij się, powiedziałam.
- Ale-
- Cicho.
Spike znów milknie.
- W ten piątek jadę na ślub z Karoliną. Nie lubię ślubów (nienawidzę się stroić), ale mam nadzieję, że będzie spoko. Będę robić za faceta i będzie okej. Co więcej?... Ach, tak! Mam małego kociaczka, nazywa się Mori (imię na cześć mojego pierwszego wymyślonego bohatera). Straszna z niej rozrabiaka, nie pozwala mi spać, ale jak się tak zacznie łasić i tulić, to po prostu nie można być na nią złym...
- Żarłok z niej.
- A to inna sprawa, jest ze wsi i nadal ma włączony survival mode.
- Mam nadzieję, że jej to minie. Wiesz, jedzenie osłonek na parówki jest niezbyt zdrowe.
- ...You have a point...
- Location:Pokoik.
- Mood:
happy - Music:Different music from anime.
Ale nie, tak na poważnie, to mam totalny zgon i zgon zgonem zgona pogania... Czy to miało jakiś sens? Pewien pan-wena mi nad uchem podpowiada, że nie i chyba ma rację. Trudno się mówi. Naprawdę, umieram, umieram... Jestem tak zmęczona, że nawet nie mam siły tu czegokolwiek solidnego napisać. Na gg ani na tlenie nie siedzę, bo ani czasu, ani chęci przez zmęczenie nie mam i ludzie mnie nękają: "Van, Van, czemu cię nie ma, zaglądaj częściej, blah blah blah"... A ja po prostu nie wyrabiam. Gomen. Na dodatek fizyka na każdej lekcji mi pętlę na szyi zaciska i mam wrażenie, że niedługo mnie wykończy... Mnie się już po nocach wzory śnią! Czemu, ach, czemu?...
Z G O N ! !
- Mood:
ZGON.
W każdym bądź razie wreszcie zdołaliśmy się przedostać przez tłumy rozochoconych mangowców i dopchaliśmy się przez wąziuteńki korytarzyk do sleepa. Następnie ruszyliśmy na łowy (czytaj zakupy). Łupów było dużo, prezentów jeszcze więcej, więc osobiście byłam szczęśliwa i miałam o tegorocznym EcchiCONie coraz wyższe mniemanie. Atrakcje odbywały się według planu, stoiska były wypchane po brzegi, spotkałam przyjaciół i ogółem było dziaaa. Zeżarliśmy pizzę, podzieliliśmy się z innymi, wypiliśmy trzy litry soku...
A potem nagle nastąpiło coś, co doprowadziło mnie do wrzenia, czystej furii i wściekłości. Normalnie miałam ochotę rozwalić wszystko i wszystkich. Bo oto jakiś durny org (nazwijmy go XXX) chciał wywalić Ewę i Kamila z konwentu, bo rzekomo nie mieli dwudniówek, a było już po 23! Ta, bardzo ciekawe, z racji, że przy kasie zapewniali, że wszystko jest w porządku i mają normalne dwudniowe wejściówki, mimo, że nie zrobili przedpłaty, a potem jeszcze jeden org mnie w tym upewnił, gdy sprawdzał identy o 22. I XXX nie dał sobie przedstawić sytuacji, nie dał mi wyjaśnić i nie potrafił dopuścić do siebie myśli, że mam rację i faktycznie tak jest. Bo, jak twierdził, „wszyscy organizatorzy i kasjerzy zostali idealnie przeszkoleni”. G prawda, jak widać. Kłóciłam się z nim przez dobre dwadzieścia minut, a XXX nadal swoje, że to wbrew regulaminowi i pierdu pierdu, blah blah. Myślałam, że mu oczy wydrapię, zmasakruję krzesłem, glanami i wszystkim, co by mi się w ręce dostało.
Nie mieliśmy innego wyjścia, więc wróciliśmy do domu. Kamil i Ewa, bo „musieli”, ja z Karoliną dlatego, że chciałyśmy - nie zostawiłybyśmy naszych przyjaciół samych, no nie? Wepchaliśmy się do Katsuko i w sumie spędziliśmy bardzo fajną nockę. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się i było super sympatycznie. I bynajmniej się wyspałam.
Potem spaliliśmy identy ze złości, na następne Ecchi nie jedziemy, niech się wypchają.
- Location:... guess?
- Mood:
tired and angry. - Music:Nothing.
– I’m in da heaven~ – mówię z zachwytem.
– Och, czemuż to? – pyta zainteresowany Spike’a. To dziwne, jest moją weną i nigdy o niczym nie wie.
– Spotkałam mangowca... I to przez całkowity przypadek!
– O, o! Jak, jak?
– Wchodzę do autobusu, widzę moją panią od polskiego, kłaniam się i mówię dzień dobry, siadam. Jadę, jadę, jadę, wysiadam i nagle zaczepia mnie jakaś dziewczyna. „O, widzę mangowe badge” – mówi. Ja na to: „No tak. Interesuję się tym od przeszło jedenastu lat”. „To długo” – odpowiada. „Trochę. A co, ty też w tym siedzisz?” – pytam. I okazało się, że i owszem, że nazywa się Michalina, chodzi do biol-chemu, jej ulubiona seria do One Piece oraz Conan i była na Mokonie. No i – jeden z najważniejszych faktów! – kocha yaoi!
Spike milknie na dłuższą chwilę.
– To ja już nie chcę o tym gadać. Spadam.
I faktycznie znika. Ja naprawdę nie wiem, jakim cudem on jest taki antyyaoistyczny, skoro ja bez tego żyć praktycznie nie mogę. Oh, well, jak to mawiają: shit happens (but why so often?).
- Location:guess.
- Mood:
Ushishishi... - Music:Varia no Kage.
– Mam normalnie nową manię.
– O – mówi Spike. – Jaką tym razem?
– Katekyo Hitman Reborn!
– A, to coś... to z tym, jak mu tam było...
– Hibarim!
– A tak, tak, kojarzę... Hibari Kyoya, Kyoya Hibari, whatever... Ten z avka.
– Żadne „whatever”! Żadne „whatever”! Hibari jest boski!
– Tak, tak... tak jak Dino, Mukuro, blah blah blah i tak dalej...
– A żebyś wiedział! Ale on jest najbościejszy!
– Taaa... i to jego I’ll bite you to death, i stupid herbivores, i you disturb the peace of my Namimori, i blah blah blah... Widzisz, przez ciebie znam jego kwestie na pamięć! I to po angielsku! Jesteś ZUA.
– Pewnie, że jestem! I, Spike, chcesz dostać? Chcesz?
– Nie...
– To nie naśmiewaj się z moich pasji.
– Nie naśmiewałbym się, gdybyś ciągle nie myślała o Dino i Hibarim, razem, jako parze... To się zwało D18, tak?
– Tak! *^^* I jest jeszcze Yamamoto x Hibari, i Mukuro x Hibari, i...
I w tym momencie Spike naciska „zamieść”, bo już nie może tego dłużej słuchać, w końcu nienawidzi yaoi.
- Location:zgaduj zgadula
- Mood:
tired but kinda happy - Music:piosenki z Hitman Reborn
